wtorek, 30 lipca 2013

Rawwr! ;)


Efektami mojej dzisiejszej nudy są pazurki w stylu Dity oczywiście.
Przecież to nic niezwykłego a patrzę na nie co jakiś czas i uśmiecham się głupio. 
Wszystko było by miło gdyby nie to, że wczoraj pozbyłam się dokładnie połowy paznokcia z palca wskazującego u drugiej ręki. Chyba moje kiepskie odżywianie aż do tego stopnia osłabiło moje dzikie pazury.


W poszukiwaniu weny narysowałam: 

Ta pani służy mi tylko jako "drzwiowa sylwetka" mam nadzieję, że za jakiś czas uda mi się zakończyć moją kolejną zachciankę i będę mogła chwalić się na lewo i prawo. Ale rysowanie po drzwiach o 3 w nocy jest deko trudne ;)
 

A tutaj już moja kiepska kredkowa próba D. 
Kolory nie są mi pisane, zawsze spieprzę to co zaczęłam zamiast urozmaicić.
Przykro mi D. będziesz musiała na mnie poczekać jakiś rok nim znów się ośmielę.
 


Obiecałam kuzynce, że narysuję portrety jej dzieci. Huuuh nie powiem cholerne wyzwanie dla mnie bo nigdy nie rysowałam dzieci to raz a dwa chłopcy też nigdy nie zaistnieli w moim szkicowniku.
Nie rysuje facetów, mężczyzn czy jak to jeszcze odmienić. Jakoś nie sprawia mi to przyjemności. Ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Przynajmniej tak mówią ;)

 Teraz wędruję do swojej kochanki ;)
Muzyki oczywiście

Nie w moim stylu ale dobrze mi się przy niej wyje yyy znaczy śpiewa ;)

piątek, 26 lipca 2013

Retro, retro, więcej retro!

Podkochuję się w ubraniach inspirowanych modą lat 40 i 50.
Kobiety wyglądały wtedy najlepiej. 
W ostatnim czasie obejrzałam też kilka filmów w takim klimacie, które w większym lub mniejszym stopniu przypadły mi do gustu. 

Zacznę od "Była sobie dziewczyna" lub "An Education" 
Tak bardzo, baaardzo, baaaaaardzo nie mogłam doczekać się na nową wersję Gatsbiego, że z ciekawości włączyłam ten film. Głownie ze względu na Carey Mulligan. 
I okazało się, że ciekawość popłaciła, film przeleciał strasznie szybko. Klimat dawnych lat utrzymany, gratis piosenka która pewnie nie tylko mi wyryła się w pamięci po obejrzeniu. 
Duffy-Smoke Without Fire


Jest to dramat o zakochanej i trochę głupiutkiej dziewczynie, która zostawia marzenia o Oksfordzie dla starszego mężczyzny.



Jedna z recenzji jaką przeczytałam nim obejrzałam, mówiła "całkiem inteligentna komedia z elementem romansu i nutką dramatu" i w sumie najprawdziwsza prawda. Byłam bardzo zdziwiona oglądając ten film, zdziwiona tym, że nie jest to taka słodkopierdząca komedia romantyczna. Może to wszystko dzięki Amy Adams, jej uroda idealnie wpasowała się w takie klimaty. Postać jest trochę dziecinna jednak nie w denerwujący sposób. Tytułowa panna Pettigrew mimo niskiej klasy społecznej podbija serce gwieździe śpiewu i tańca oraz projektantowi mody.
Przyjemnie spożytkowana 1godz 30min dnia ;)





"Wspaniała" nie była dla mnie taka wspaniała. Wydaje mi się, że za bardzo cukierkowa i przewidywalna. Oglądało się całkiem miło ale nie wciąga tak jak to powinien robić film. W między czasie odpisałam na smsa, stop bo zgłodniałam i stop bo jednak zachciało mi się pić. 

Tylko stroje kobiet mnie hipnotyzowały, piękne i dopracowane w każdym calu. 
Brakuje mi jakiegoś dowcipu i czegoś co by mnie zaskoczyło. Może wielbicielką 
Audrey sie spodoba ponieważ bohaterka jest do niej bardzo podobna.







Opinie co do tej wersji są podzielone.
Jedni zachwyceni inni czepiają się wszystkiego. Ja należę do tych pierwszych. Przyznam, że nie oglądałam jeszcze wcześniejszych wersji i może dlatego się tak zachwycam. Muzyka faktycznie odbiega od tej z dawnych lat ale co z tego? Wszystko się wpasowało i zachwycało swoim przepychem niosąc też sobą głębsze przesłanie. Gatsby ma  wszystko ale nie ma Jej. Czyli osoby na której najbardziej mu zależy i której nie może kupić tak jak stałych bywalców swoich imprez. Stała się jego obsesją i jego zgubą. 

Książki też nie zdążyłam przeczytać przez co końcówka mnie zaskoczyła. Przyznam, że pewne momenty doprowadziły mnie do łez.
A soundtrack jest moim dobrym towarzyszem czasami wywołującym smutek.


Piękna Emma w idealnej roli. I tak jak w poprzedniej pozycji zdania są podzielone, bo aktorzy kiepsko odtwarzają role bo utarty schemat. W takim razie aktorzy grają tak kiepsko, że ponad 2 godziny filmu zleciały mi w mgnieniu oka. Przecież tutaj postacie tak wczuwają się w role, że ma się je ochotę znienawidzić za snobistyczną postawę albo pokochać za dociekliwość i zawziętość. Temat filmy jest poważny ale produkcja nie stała się przez to nudna bo udało się wpleść kilka śmiesznych sytuacji. Film widziałam już dwa razy i mam ochotę obejrzeć go dzisiaj po raz trzeci przez co moja opinia staje się jasna.
 




Huuh ^^
Może to tyle mojej paplaniny o filmach. W każdym razie jeżeli chcecie obejrzeć coś utrzymanego w klimacie 20, 40 czy 50 lat to w tym wpisie mogę zaproponować takie pozycje. To nie koniec znanych mi produkcji tego typu ale zaraz zaraz nie wszystko na raz ;)
 




czwartek, 25 lipca 2013

Wprowadzenie

Jeżeli tylko znajdzie się jakiś czytający i ciekawy dlaczego "Lola von Teese" oraz "Alabastrowa kukardka" to zapraszam do krótkiego wstępu, prologu albo czego tam jeszcze.

Lola von Teese?
Lola jako zdrobnienie od imienia, przezwisko jakim posługują się czasami moi znajomi. A von Teese od znanej światu Dity von Teese, osoby jaką uważam za jedną z najpiękniejszych na świecie. Chciałabym aby mój styl był tak dopracowany jak jej.





Alabastrowa kukardka?
Alabastrowa jako blada a kukardka ponieważ lubuję się w tego typu bibelotach wpiętych do włosów, zawiązanych przy koszuli, na ręce. Kokardka musi być zawsze blisko mnie.
Jeżeli ktoś będąc w Małopolsce spotka 165cm bladego ciałka, ciemne i dość długie włosy + kokardka, kreskę na powiece i szminkę to prawdopodobnie właśnie mijaliśmy się na ulicy ;)

O czym będzie?
Zobaczymy jak poniesie mnie mój artystyczny duch.
Może tylko o kosmetykach, może wrzucę jakiś przepis, opowiem o jakimś filmie, pokażę swój rysunek aż wreszcie będę na tyle odważna by pokazać siebie.

Kiss xoxo